Naukowy.pl

Humanistyczne => Archeologia, Antropologia, Etnologia => Zadania => Wątek zaczęty przez: mi3ciu w Listopad 09, 2006, 05:20:16 pm

Tytuł: [Historia] Zmiany w polsce w XIII w
Wiadomość wysłana przez: mi3ciu w Listopad 09, 2006, 05:20:16 pm
Jakie zmiany powinny byc wprowadzone w Polsce w XIII w. Aby stała sie ona gospodarczo i politycznie silnym panstwem ??
Moglibyscie mi podac jakies argumenty ktore moglbym rozwinac ??
Tytuł: [Historia] Zmiany w polsce w XIII w
Wiadomość wysłana przez: mat1989 w Listopad 11, 2006, 08:45:00 pm
jedną z ważniejszych rzeczy moim zdaniem było tworzenie się miast.

Cytuj
Ogromną rolę w rozwoju wczesnych miast odgrywał handel. Oddzielanie się produkcji rolniczej od rzemieślniczej powodowało nasilanie wzajemnych kontaktów wymiany, zastępującej dawną, bezpośrednią więź. Prowadziło to do wykształcenia się rynku lokalnego, ogarniającego skupisko rzemieślnicze i całe terytorium, zaopatrywane przez jego produkcję oraz czerpiące stąd w drodze wymiany produkty rolnicze. Wielkość rynku lokalnego uzależniona była przede wszystkim od wielkości skupiska rzemieślniczego oraz zasięgu jego stałego oddziaływania. Stąd też rynek lokalny nie był wielkością stałą, a podlegał zawężeniom i rozszerzaniu, w zależności od stanu i nasilenia produkcji miejskiego skupiska rzemieślniczego.
Ośrodkiem takiego rynku lokalnego stawał się targ, urastający stopniowo do roli serca organizmu miejskiego. Genezy urbanistycznej założenia targowego dopatrywać się możemy w pierwotnych majdanach osad wczesnośredniowiecznych. Targi odbywały się pierwotnie w nie zawsze regularnych odstępach czasu. Często okazją do ich odbywania były ważniejsze święta czy uroczystości. Czasami targi odbywały się tylko raz do roku, skąd wzięła się nazwa jarmarku (od niemieckiego jahrmarkt = targ doroczny). Począwszy od X wieku targi stają się coraz częstsze. W XIII wieku dowiadujemy się o odbywaniu targów kilka razy w tygodniu.
Obok handlu lokalnego — posiadającego podstawowe znaczenie dla rozwoju organizmów miejskich — ważną rolę w bogaceniu się miast odgrywał handel dalekosiężny. Handel taki odbywał się już i w dawniejszych epokach, a wzbogacał zawsze tych, przez których ręce się przewijał. We wczesnym średniowieczu obserwujemy, jak handel dalekosiężny przechodzi stopniowo z rąk wielkich właścicieli ziemskich (nie wyłączając tu dworu panującego) w ręce żywiołu miejskiego, który się na nim bogaci. Władza książęca czerpała jednak nadal pokaźne zyski od tego handlu, pobierając opłaty celne, oraz rozmaitej formy podatki i czynsze z nim związane.
Powstanie i rozwój państwa przyczyniały się do wzmożenia handlu dalekosiężnego, dzięki opiece władzy państwowej nad stanem i bezpieczeństwem dróg, co stanowiło w pewnym sensie rekompensatę za pobieranie wysokich ceł. Wysokość ceł, pobieranych często w naturze, wynosiła każdorazowo do 10% ogólnej ilości towaru. Wędrujący przez wiele komór celnych kupiec, u kresu drogi posiadał już niewiele towaru do zbycia. Musiał też odpowiednio podnosić cenę sprzedaży, w stosunku do realnej wartości towarów, aby pokryć straty spowodowane opłatami celnymi.
Spośród przepisów regulujących komunikację i transport największe znaczenie posiadał przymus drogowy, obowiązek używania ściśle oznaczonych dróg, na których znajdowały się liczne komory celne, ściągające cła na rzecz książąt. Ze względu na to, że wielokrotnie pobierane cła utrudniały rozwój handlu, większe miasta starały się dla swych obywateli o zwolnienie od nich częściowe (na jednej lub kilku komorach) względnie generalne (w całej dzielnicy, a po zjednoczeniu w całym Królestwie).
Handel i rzemiosło były głównymi podstawami dobrobytu miasta, toteż otaczała je opieka władz. Najważniejszym środkiem, który pozwalał miastu ograniczać obcy handel, było tzw. prawo składu. Występowało ono w dwojakiej postaci, jako pełne, lub tylko częściowe. Prawo składu pełne polegało na tym, że obcy kupcy mogli wprawdzie przybywać z towarem do danego miasta, ale nie wolno im było wywozić go poza jego mury. Musieli oni towar albo sprzedać od razu, albo zostawić na składzie miejskim. Było to wielkim uprzywilejowaniem miejscowego kupiectwa, które nie tylko zyskiwało obce towary, ale mogło również narzucać przybyszom określoną cenę. Na ogół prawo składu było ograniczone albo do niektórych tylko towarów, albo też do określonego czasu. Było to więc niepełne prawo składu. Przepisy miejskie zabraniały również obcym kupcom sprzedaży detalicznej.
Począwszy od X wieku ożywiły się znów szlaki handlu dalekosiężnego. Gall Anonim pisze co prawda w XII w., że: „...kraj Polaków oddalony jest od dróg wędrowców i mało komu znany poza tymi, którzy w celach handlowych przejeżdżają przez Ruś...", ale przekaz ten nie wydaje się być dostatecznie zgodny z prawdą. Wskazuje on jednak na szczególne ożywienie w handlu z Rusią. Istotnie — począwszy od X wieku — kiedy to została złamana potęga handlowa Chazarów siedzących w Itilu nad Wołgą, Kijowska Ruś rozwija bardzo ożywioną wymianę handlową, w której niemały udział przypada i Polsce. Ożywia się bardzo stary szlak handlowy z Kijowa, przez Grody Czerwieńskie, Zawichost, Sandomierz, Kraków do Pragi Czeskiej. Szlak ten, począwszy od Zawichostu rozwidlał się, wiodąc do Wielkopolski i miast portowych Pomorzan. Ważną rolę odgrywały też rzeki, jak np. Odra, która łączyła Wolin i Szczecin z Wrocławiem i Czechami, Wisła, która wraz z Bugiem wspomagała śródlądowe szlaki handlu ruskiego. W Drohiczynie nad Bugiem znajdowała się stacja przeładunkowa, gdzie przeładowywano towary z wozów na łodzie i dalej spławiano je Bugiem i Wisłą do grodów mazowieckich i aż nad morze. Oprócz tych większych dróg, o znaczeniu tranzytowym, egzystowały i drogi lokalne, łączące pomiędzy sobą poszczególne większe ośrodki produkcji i zbytu.
Jako większe ośrodki handlowe wymienić należy przede wszystkim porty bałtyckie: Szczecin, Wolin, Kołobrzeg, Gdańsk i w IX w.— pruskie Truso. W głębi kraju większą rolę handlową odgrywały takie grody, jak Gniezno, Poznań, Kruszwica, Kraków, Wrocław, Opole, Płock, Sandomierz, Czerwień i Przemyśl.
Z Polski eksportowano niewolników, jakich poszukiwano nadal na rynkach arabskich, skóry, futra, miód, wosk, żelazo i wyroby żelazne, ryby suszone i wędzone, tkaniny i ozdoby srebrne. Do Skandynawii wywożono także sporadycznie naczynia gliniane, być może jako opakowanie dla przewożonych w nich płynów. Przedmiotem handlu było także bydło, konie i zboże. Do nas sprowadzano poza tym broń ze Skandynawii, Europy Zachodniej (Nadrenii) i z Rusi. Piękne, luksusowe tkaniny sprowadzane były z Bizancjum, krajów arabskich, a nawet z Indii i Chin. Ozdoby srebrne sprowadzane były także ze Skandynawii, Rusi i częściowo z Czech i Moraw. Z Rusi sprowadzano biżuterię z pasty szklanej, a także luksusowe przedmioty gliniane, zaopatrzone w szklistą polewę. Z tego też kraju, sprowadzano wino i oliwę, transportowane w ogromnych, dwuusznych, smukłych amforach, zwanych korczagami.
Wobec niedostatecznego wydobycia soli na ziemiach Polski, rozwijał się także handel solą ruską, odgrywający poważną rolę i w późniejszym średniowieczu. Podstawowym artykułem, sprowadzanym z zachodu, było — obok broni — cenione sukno fiandryjskie, oraz wallońskie wyroby tkackie.
W handlu używano powszechnie wag. Są to przeważnie małe, przenośne wagi ręczne, często składane, które służyły raczej do odważania srebra niż towarów.
Pierwotnie warstwa kupców reprezentowali feudałowie i może drużynnicy książęcy. W rękach feudałów gromadziły się wszystkie towary, wyprodukowane przez ludność zależną i sprawą zbytu zajmował się sam wielmoża. Imprezy handlowe stanowiły ryzykowne przedsięwzięcia, wymagające zarówno wprawmy we władaniu bronią, jak i zbrojnej eskorty karawan kupieckich. Uzyskiwanie towaru za cenę niższą od nominalnej przez wyzysk uzależnionego czy niewolnego rzemieślnika czyniło handel opłacalnym przy wielkich ryzykach i wobec wysokich opłat celnych. Stąd właśnie jedyną warstwą zainteresowaną pierwotnie w rozwoju handlu — zwłaszcza dalekosiężnego — stali się feudałowie. Niewątpliwie największym kupcem był sam książę, dysponujący wielką ilością towarów, pochodzących tak z niewolniczych osad produkcyjnych, jak i z łupów wojennych oraz innych transakcji handlowych. Kupcy sami nie gardzili zyskiem pochodzącym z rabunku. Klasycznym przykładem tego są skandynawscy Wikingowie, którzy wyprawy handlowe przeplatali wojennymi. Obserwacje, poczynione podczas ekspedycji kupieckich, stawały się pomocne przy późniejszych wyprawach wojennych. Kupcy sami często bywali obrabowywani przez innych. Mógł więc w handlu próbować szczęścia pierwotnie tylko ten, którego strata towaru nie była w stanie przyprawić o bankructwo. Do takiej warstwy ludności należeli niewątpliwie ci z feudałów, którzy przenosili się ze swych posiadłości wiejskich na podgrodzia i tam oddawali się działalności kupieckiej, tworząc zaczątek przyszłego patrycjatu miejskiego.
Rozwój rynku lokalnego spowodował tworzenie się nowej warstwy kupieckiej, która rekrutowała się z wolnych rzemieślników. Ci, zbywając bezpośrednio na targach własnych osad swoje produkty, pośrednicząc w transakcjach wymiennych — stawali się stopniowo także kupcami.
Ten rodzaj handlu — wynikający z konieczności zbywania własnych produktów celem utrzymania się przy życiu — był mniej zyskowny, ale zarazem i mniej niebezpieczny. Oparty pierwotnie o system wymienny, przy bezpośrednim kontakcie dwóch producentów — rolnika i rzemieślnika, począł od schyłku XI wieku przybierać formy coraz bardziej zróżnicowane i opierające się na transakcjach pieniężnych. W tej sytuacji zaczęła się pojawiać coraz liczniej warstwa pośredników, skupiających wytwory zarówno rolnicze, jak produkty rzemieślnicze, spekulujących na drobnych różnicach cen i dbających o możliwie największe obroty handlowe. Tego rodzaju handlem trudnili się także możnowładcy, a nawet feudałowie kościelni (np. klasztory), ale główny ciężar jego spoczywał w rękach mieszkańców miasta.
W drugiej połowie X wieku i w przeciągu wieku XI powstają skarby monet chowanych do ziemi przez bogacących się feudałów (a może także zamożniejszych rzemieślników). Skarby te nikną począwszy od początków XII wieku. Świadczy to o rozwoju gospodarki pieniężnej i upowszechnianiu się pieniądza w handlu — także w drobnych transakcjach, poprzez eliminowanie handlu jednostronnie wymiennego i wkraczanie na targi wielkiego oraz drobnego kupiectwa.