Naukowy.pl

Humanistyczne => Język polski => Zadania => Wątek zaczęty przez: Onar91 w Marzec 17, 2009, 04:51:26 pm

Tytuł: Dwa portrety wodzów. Porównaj sylwetki bohaterów Potopu Henryka Sienkiewicza, odwołując się do całości utworu. Zwróć uwagę na postawę narratora.
Wiadomość wysłana przez: Onar91 w Marzec 17, 2009, 04:51:26 pm
Nie jestem dobry z polaka nie wiem jak się za to wsiąść proszę o pomoc !
Fragment I
[...] w wojewodzie dusza była tak rozradowana, iż największego swego wroga byłby w tej chwili do serca przycisnął, największy grzech odpuścił. Radość tę sprawił mu następujący ustęp królewskie¬go listu: »
„Jakkolwiek wakująca po śmierci wojewody wileńskiego wielka buława litewska wedle zwykłe¬go prawa tylko na sejmie może być następcy oddana, przecie w ekstraordynaryjnych dzisiejszych okolicznościach, niuchając pospolitego trybu, Wam, wielce nam miłym, dla dobra Rzeczypospolitej i Waszych wiekopomnych zasług, buławę oną oddajemy [...]".
Pan Sapieha, jak mówiono wówczas w Rzeczypospolitej, „zastawił kontusz i sprzedał ostatnią srebrną łyżkę", nie służył więc dla korzyści ani dla honorów ojczyźnie. Lecz nawet najbezinteresow-niejszy człowiek rad widzi, iż zasługi jego cenią, wdzięcznością płacą, cnotę uznają. Dlatego od po¬ważnej jego twarzy blask bił niezwykły.
Akt ten woli królewskiej nowym splendorem przyozdabiał ród sapieżyński, a na to żadne z ówcze¬snych „królewiąt" nie było obojętne; dobrze, jeśli byli tacy, którzy do wyniesienia pernefas nie dą¬żyli. Więc też pan Sapieha gotów był teraz uczynić dla króla wszystko, co było i co nie było w jego mocy. [...]
Król istotnie przybył. [...] Sapieha czekał na króla z uszykowanymi jak do bitwy chorągwiami sto¬jącymi wzdłuż, jedna podle drugiej, na kształt niezmiernego muru, którego końca okiem trudno by¬ło dosięgnąć. [T'..] .""Koronne chorągwie, w miarę jak która przeszła, stawały również naprzeciw litew¬skich w ordynku; między jednym a drugim wojskiem zostało na sto kroków pustego miejsca.
Sapieha, trzymając buławę w ręku, wyszedł piechotą na ów pusty majdan, za nim szło kilkunastu przedniejszych wojskowych i cywilnych dygnitarzy. Z drugiej strony, od wojsk koronnych, podje¬chał król konno [...] przybrany jak do bitwy w błękitny lekki pancerz [...].
Posunął się Sapieha, [...], do strzemienia pańskiego, lecz król, nie czekając, zeskoczył lekko z kul-baki, podbiegł ku Sapieże i nie rzekłszy ani słowa, chwycił go w objęcia.
I chwyciwszy, trzymał długo, na oczach obu wojsk; milczał ciągle, jeno łzy płynęły mu ciurkiem po twarzy, bo oto przyciskał do piersi najwierniejszego sługę swego i ojczyzny, który choć geniu¬szem nie dorównał innym, który choć czasem pobłądził, przecie poczciwością wystrzelił nad wszyst¬kie panięta tej Rzeczypospolitej, w wierności nigdy się nie zawahał, poświęcił bez chwili namysłu całą fortunę i od początku wojny piersi za swego monarchę i swój kraj nadstawiał.
Fragment II
[...] wojska ustawiły się w dwa szeregi wzdłuż drogi, a zaś w środku ukazał się na białym jak mle¬ko koniu sam pan marszałek koronny, Jerzy Lubomirski. Leciał on jak wicher ową ulicą, a za nim dwóch masztalerzy kapiących od złota. Dojechawszy do wzgórza, zeskoczył z konia i rzuciwszy lej¬ce jednemu z masztalerzów, sam szedł piechotą na wzgórze, ku stojącemu tam królowi.
Czapkę zdjął i zasadziwszy ją na rękojeść szabli, szedł z gołą głową, podpierając się obuszkiem, całym perłami okrytym. Ubrany był po polsku, w stroju wojennym; na piersiach miał pancerz ze srebrnej blachy, gęsto na brzegach kamieniami wysadzany, a polerowany tak, iż zdawało się, że słoń¬ce na piersiach niesie; przez lewe ramię zwieszała mu się delia barwy ciemnej, przechodzącej w fio¬let purpury, z weneckiego aksamitu. Trzymał ją pod szyją sznur zaczepiony o agrafy brylantowe, któ¬rymi cala delia była naszyta; również brylantowe trzęsienie chwiało mu się u czapki, a one klejnoty migotały jako skry różnokolorowe naokół całej jego postaci, i oczy ćmił, takie od niego biły blaski.
Był to mąż w sile wieku, postawy wspaniałej. Głowę miał podgoloną, czuprynę dość rzadką, si¬wiejącą, w kosmy na czole ułożoną, wąs czarny jak skrzydło kruka, w cienkich końcach po obu stro¬nach ust opadający. Wyniosłe czoło i rzymski nos dodawały piękności jego obliczu, lecz szpeciły je cokolwiek zbyt wypukłe policzki i oczy małe, czerwoną obwódką okolone. Wielka powaga, ale przy tym niesłychana pycha i próżność malowały się w tej twarzy. Zgadłeś łatwo, że ów magnat chciał wiecznie zwracać na się oczy całego kraju, ba! całej Europy. Jakoż tak i było w istocie.
Gdzie tylko Jerzy Lubomirski nie zdołał zająć najwybitniejszego miejsca, gdzie mógł tylko dzie¬lić się z innymi sławą i zasługą, tam rozdrażniona jego duma gotowa była położyć się w poprzek i po¬psuć, złamać wszelkie zabiegi, choćby o zbawienie ojczyzny chodziło.
Był to wódz szczęśliwy i biegły, ale i pod rym względem przewyższali go inni niezmiernie, a w ogóle zdolności jego, lubo niepospolite, nie szły w parze z ambicją i chęcią znaczenia. Stąd wieczny niepokój wrzał w jego duszy, stąd wyrodziła się podejrzliwość, zazdrość, które później do¬prowadziły go do tego, że dla Rzeczypospolitej stał się nawet od strasznego Janusza Radziwiłła zgub-niejszym. [...] Lubomirski był to wielki warchoł, który prace dla zbawienia ojczyzny, w imię swej podrażnionej pychy, popsuć był zawsze gotów, nic w zamian zbudować, nawet siebie wynieść nie śmiał, nie umiał; Radziwiłł zmarł winniejszym, Lubomirski szkodliwszym.
Lecz wówczas, gdy w złocie, aksamitach i klejnotach szedł przeciw królowi, duma jego nasyconą była dostatecznie. On to przecie pierwszy, z magnatów przyjmował swego króla na swojej ziemi; on go pierwszy brał niejako w opiekę, on go na tron zburzony miał prowadzić, on nieprzyjaciela wyże-nąć, od niego król i kraj cały wszystkiego oczekiwali, na niego wszystkie oczy były zwrócone. Więc gdy zgadzało się z jego miłością własną, a nawet pochlebiało jej wierność i służby okazywać, gotów był istotnie na ofiary i poświęcenia, gotów był nawet miarę w objawach czci i wierności przebrać. Ja¬koż doszedłszy do wpół wzgórza, na którym stał król, zerwał czapkę z rękojeści i począł, kłaniając się, śnieg jej brylantowym trzęsieniem zamiatać.

Z góry dziękuje :P

[ Dodano: 23 Marzec 2009, 21:48 ]
Pomoże mi ktoś !
Tytuł: Dwa portrety wodzów. Porównaj sylwetki bohaterów Potopu Henryka Sienkiewicza, odwołując się do całości utworu. Zwróć uwagę na postawę narratora.
Wiadomość wysłana przez: ssabciaa w Październik 03, 2009, 05:13:22 pm
mi to zadanie też jest potrzebne, zrobił ktos je ?
Tytuł: Dwa portrety wodzów. Porównaj sylwetki bohaterów Potopu Henryka Sienkiewicza, odwołując się do całości utworu. Zwróć uwagę na postawę narratora.
Wiadomość wysłana przez: Ann w Listopad 04, 2009, 08:23:50 pm
ej a w necie jest gdzieś klucz do tego?
Tytuł: Dwa portrety wodzów. Porównaj sylwetki bohaterów Potopu Henryka Sienkiewicza, odwołując się do całości utworu. Zwróć uwagę na postawę narratora.
Wiadomość wysłana przez: Jagga w Listopad 07, 2010, 11:33:22 am
czy ma może ktoś to zrobione ???
Bardzo bym była wdzięczna ... :wink:
Tytuł: Dwa portrety wodzów. Porównaj sylwetki bohaterów Potopu Henryka Sienkiewicza, odwołując się do całości utworu. Zwróć uwagę na postawę narratora.
Wiadomość wysłana przez: Mao w Styczeń 06, 2012, 06:08:43 pm
Ma ktoś odpowiedź na to? Byłbym wielce zobowiązany  :smile: