Naukowy.pl

Humanistyczne => Język polski => Kącik Twórczości => Wątek zaczęty przez: Sajmon w Marzec 18, 2005, 06:36:13 pm

Tytuł: Upadek- opowiadanie z historii starożytnej
Wiadomość wysłana przez: Sajmon w Marzec 18, 2005, 06:36:13 pm
Nad nadrzeczną równiną unosił się czarny, gęsty dym. Drogą wzdłuż zamulonego kanału szedł oddział babilońskiego wojska. Piesi żołnierze, w łuskowych pancerzach, uzbrojeni w miecze, buławy, włócznie i tarcze, ze spiczastymi hełmami na głowach szli w dwóch równych szeregach. Na ich czele jechał na koniu oficer w takim samym łuskowym pancerzu i hełmie z pióropuszem. Obok niego również konno poruszał się inny oficer.
-Za szybko się wycofują- rzekł dowodzący oddziałem- Nie sposób ich dopędzić. Gdzie są ci zwiadowcy...?
-Powinni już wrócić- odpowiedział drugi- Asyryjczcy wycofują i się i podpalają wsie, zasypują kanały, mordują ludzi.
-Psy...- rzucił dowódca- Maszerujemy dalej, niech oddział przyspieszy kroku.
Idący w szpicy natarcia oddział ruszył szybciej. Oficer nim dowodzący, nazwiskiem Marduk-apla-iddina był już drugi tydzień wraz ze swymi ludźmi u czoła natarcia, które prowadził król Babilonii, Nabopolosar wraz ze swym synem Nabuchodonozorem. Wojna przeciw Asyrii trwała już z większymi i mniejszymi przerwami jedenasty rok, odkąd Nabopolosar ogłosił niezależność Babilonii od Asyrii.  Wtedy krwawe walki ogarnęły Babilonię- wycinano garnizony znienawidzonych okupantów, toczyły się zażarte bitwy. Straszną, cenę zapłacili mieszkańcy Nippur, których większość zmarła z głodu podczas oblężenia tego miasta.
Teraz państwo asyryjskie ginęło. Mocarz, który przez ponad 200 lat trzymał cały Wschód swą żelazną, unurzaną we krwi ręką, nie radził sobie z obroną swych zdobyczy. Przez Syrię, Lewant i Palestynę przetoczył się niedawno najazd barbarzyńskich Scytów, którzy spustoszyli te tereny, po czym wycofali się na północ. Za cenę wojsk posiłkowych musiał Sinszariszkun, król Asyrii oddać Egipskiemu faraonowi Pasemetykowi Syrię i Palestynę. Asyryjczycy utracili wszelkie posiadłości w Elamie i Azji Mniejszej i Babilonię. Państwo z każdym dniem coraz bardziej pogrążało się w chaosie i dezorganizacji. Jeszcze kilka lat temu Asyryjczycy odpierali babilońskie ataki, teraz jednak do walki aktywnie włączyli się Medowie, których król- Kyaksares zawarł sojusz z Nabopolosarem.
Król babiloński prowadził teraz ofensywę w kierunku rdzennej Asyrii. Armią dowodził jego syn, zdolny wódz- turtanu Nabuchodonozor (turtanu-wódz naczelny), który właśnie Marduk-apla-iddinę wyznaczył do marszu w szpicy natarcia.
Oddział szybko się posuwał mijając płonącą wieś, której mieszkańców wymordowali wycofujący się żołnierze Asyryjscy. Niemiłosierny upał czynił marsz uciążliwym. Jednak Marduk-apla-iddina nie dawał swym ludziom ani chwili wytchnienia. Nareszcie do oddziału dotarli konni zwiadowcy na spienionych rumakach.
-Panie!- meldował zwiadowca- niedaleko stąd, w pobliżu tamtych wsi- tu wskazał na dymy unoszące się nad oddalonymi zarysami budynków- stoi silny oddział wroga- łucznicy, jazda, ciężkozbrojna piechota!
Oficer zastanowił się chwilę. Jego oddział był dość liczny składał się z ciężkozbrojnej i lekkozbrojnej piechoty oraz łuczników i procarzy. Postanowił zaryzykować i wysłał prędko kuriera do turtanu Nabuchodonozora.
Dziesiętnicy popędzali ludzi poprzez równinę. Żołnierze ledwo wytrzymywali tempo marszu. Wreszcie jednak dotarli na miejsce, gdzie stał wrogi oddział. Najpierw zaczęli ostrzeliwać Asyryjczyków łucznicy osłaniani przez pawężników z wielkimi tarczami potem do akcji wkroczyli lekkozbrojni wciągając do walki kawalerię. Marduk-apla-iddina niedługo czekał na przybycie posiłków. Babilońskie rydwany i ciężkozbrojni wnet rozgromili Asyryjczyków. Ci nieliczni, którzy dostali się do niewoli, rychło zostali zabici. Natarcie ruszyło dalej, w głąb ziemi asyryjskiej...

Ciężka to była walka, twarda i wyczerpująca, krwawa wojna. Każde mniejsze czy większe miasto trzeba było zdobywać w walce. Bywało, że za wzięcie marnej mieściny Babilończycy i Medowie musieli płacić ponad tysiącem straconych ludzi. Wróg nawet we wsiach stawiał opór, a to czego nie udało mu się obronić- palił by nie dostało się w ręce wroga. Babilończycy krwawo odpłacali się swym ciemięzcom za ponad sto lat terroru, tortur, okrucieństw, zniszczeń i rabunków, za utratę wolności, za straszliwe zniszczenie Babilonu w 689 roku p.n.e. Jeńcy asyryjscy byli mordowani a ludność w najlepszym razie obracana w niewolę. Ale mimo całego zaciętego oporu Asyria była u kresu wytrzymałości. Była jak ciężko pobity człowiek, usiłujący jeszcze ostatkiem sił odpierać ciosy. Medowie pod dowództwem Kyaksaresa przybyli właśnie z całą swą siłą, by wesprzeć swych babilońskich sojuszników. Teraz wspólnie maszerowali na Assur- święte miasto Asyrii, pełne zikkuratów, świątyń, pałaców i grobów królewskich.
Armia rozłożyła się pod miastem blokując je. Niedługo potem nastąpił szturm na bramy grodu nad Tygrysem. Machiny rozbijały mury, z wież oblężniczych wylewał się potok wojsk usiłujących przekroczyć fortyfikacje. Mury nareszcie zwaliły się pod uderzeniami taranów. Wróg stawiał jednak zażarty opór. Wybuchł zacięty bój o miasto. Asyryjczycy walczyli o każdy dom i uliczkę, barykadowali się w świątyniach. Nareszcie jednak Medowie i Babilończycy zdołali ich pokonać.
Miasto płonęło. W namiocie Nabopolosara trwała narada.
-Już postanowione- mówił król Babilonii do Kyaksaresa- wy weźmiecie rdzenną Asyrię, Kraj Północny aż do Harranu i Urartu. My weźmiemy Syrię, Palestynę, Fenicję i resztę Kraju.
-A wy zaczniecie nam bruździć w Małej Azji- z uśmiechem rzekł Kyaksares- ale, dobrze, zgadzam się, to rozsądna propozycja. Pod warunkiem, że dacie nam wolną rękę w Lidii.
-Panie-rzekł do Nabopolosara siedzący na stołku starszy kapłan- zadbaj o to, by święty przybytek Sina w Harranie nie był sprofanowany. To by nam źle wróżyło.
Król zbył tą prośbę milczeniem. Nie lubił kapłanów, ich modłów, wróżb i ofiar, a przede wszystkim ich wyniosłości i pychy. Nie lubił, kiedy wtrącali się w sprawy państwa. Dlatego też starał się być jak najbardziej niezależny. Ale jednak Nabopolosar był zabobonny. Wczoraj, przed szturmem kapłani dostrzegli na niebie kometę. Wojsko składające się w większości z przesądnych chłopów babilońskich zdjął strach, że to bogowie w niebiesiech prowadzą walkę ze sobą. Ale król kazał kapłanom ogłosić, iż to zjawisko było znakiem od bogów zwiastującym rychłą klęskę Asyryjczyków.
Jednak minąć miało ponad półtora roku, zanim sprzymierzeni dotarli pod Niniwę...

Ciąg dalszy opowiadania wkrótce...
Tytuł: Upadek- opowiadanie z historii starożytnej
Wiadomość wysłana przez: Arwena w Marzec 21, 2005, 07:01:55 pm
Dobre :D Mi się podoba.Masz głowe :wink: Skąd pomysł?
Tytuł: Upadek- opowiadanie z historii starożytnej
Wiadomość wysłana przez: Sajmon w Marzec 23, 2005, 03:06:58 pm
Pomysł na to opowiadanie zaczerpnąłem z książek o starożytnej Mezopotamii. Muszę sie zebrać, żeby napisać dalszą część :wink:
Tytuł: Upadek- opowiadanie z historii starożytnej
Wiadomość wysłana przez: Musahar w Marzec 27, 2005, 03:11:59 pm
to jest o wiele ciekawsze od wierszy - nie chce obrazac poetow oraz nie pomniejszam ich talentow, ale wiersze sucks :P