Naukowy.pl

Społeczne => Prawo => Dyskusje => Wątek zaczęty przez: ardon2 w Marzec 28, 2007, 09:14:42 pm

Tytuł: Wypadek komunikacyjny - zmienił moje życie
Wiadomość wysłana przez: ardon2 w Marzec 28, 2007, 09:14:42 pm
Jestem (bylem) nauczycielem matematyki i informatyki. Pracowałem jako nauczyciel informatyki przez rok. Zawód mnie się podobał tylko mało się zarabia. Ze wzgledu na osiagniecia w nauce(miałem bardzo dobre oceny z przedmiotów informatycznych-moje hobby programowanie-miałem najlepsze oceny w całej grupie z informatyki (nie lubie sie chwalic, ale tym razem sie pochwale) chcialem zrobic studia dzienne magisterskie (5-letnie) na uniwersytecie w 3 lata bo miałem ukonczone studia dzienne licencjackie na innej uczelni a studia uzupełniające trwają tez 3 lata zalezy jaki kierunek i gdzie. Miałem także załatwioną pracę nauczyciela w dwóch szkołach (w jednej informatyki a w drugiej matematyki) tylko nie chciałem całego etatu tylko kilka godzin w tygodniu i chcialem sobie wybrac tylko prowadzenie zajec w jednej szkole np. matematyki) bo czas na to by niepozwolił. Dokładnie chciałem to przemyśleć w tym dniu którym zdarzył mi sie wypadek. Wszystkie prace ktore zrobiłbym na tej uczelni chciałem zamieszczać na serwerze. Po ukończeniu uczelni miałbym jakies prace i gry na swojej stronie i bez problemu można by bylo założyć własną firmę. 30 wrzesnia 2006 roku zdarzyl mi sie wypadek samochodowy, który całkowicie zmienił moje życie. Nie pamiętam nic co się stało podczas wypadku, nawet nie pamiętam pobytu w szpitalu na oddziale intensywnej terapii z powodu ciężkiego urazu głowy. Na tym oddziale rozmawiałem z rodziną (rodzina mi opowiadała tylko nie potrafiłem ułożyć sensownych zdań zachowywałem się jak dziecko 2 letnie). 5 października zostałem przewieziony do innego szpitala na oddział neurologii (od tego momentu juz pamietam), moje rozumowanie bylo jeszcze bardzo male bo nie potrafiłem zrozumiec sensu filmów oglądanych w telewizji na sali). 19 pazdziernika przyjechałem do domu. Nie pamiętam już na 100% tylko po dniu lub po dwóch zadzwonił do mnie winowajca tego zdarzenia wyjaśnił mi jak się to stało i zaoferował mi pomoc finansowa (ja powiedzialem ze narazie "nie trzeba" - bo nie znam tego goscia i pomyslałem ze kilkaset złotych przyniesie (a mnie całe życie się załamało a na nauke sie bardzo duzo wydaje)i po sprawie i bede musial go bronic w sadzie, a pomyslałem ze jeżeli będzie mu zależeć to i tak będzie chciał przyjechać do mnie i powiedziałem ze nic do niego nie mam (pomyslalem jezeli bedzie dobry facet to i tak przyjedzie i pomoze mi a tak zrobie mu sprawę). Ja dużo utraciłem bo nie mam pracy, nie umiem się już uczyć (bo na drugi dzien nie pamietam o tym co sie uczyłem (musze 100 razy powtórzyc cos zanim zapamietam to, dla mnie to jest katastrofa)), jestem zalamany psychicznie. Dla mnie w tej chwili poprzednie studia mi nic nie dały. Jestem nawet gorszy od studentow pierwszego roku i tepy bo mam problemy z koncentracja i pamiecia, mam problem nawet zaliczyc jeden przedmiot bo na pierwszym semestrze mam tylko dwa przedmioty do zaliczenia (roznice programowe), bo może(tylko moze) mi przepisza oceny z moich poprzednich studiow na podstawie tego ze to jest ten sam przedmiot i ze mam ukonczone studia. Teraz odbyła się rozprawa winowajca się przyznał do winy, ale wyrok jest nieprawomocny (sedzia odpowiedzial), dostal bardzo małą karę (za to co zrobił) i nie pojdzie do wiezienia (w zawieszeniu). Bo gdyby był prawomocny to by musiał iść do więzienia. Ja nie robiłem też żadnych problemów na rozprawie bo nie umiem zniszczyc nikomu życia. Ja nie wiem w tej chwili co mam robic jaka mnie czeka przyszlosc. Nie umiem rozmawiać tak jak kiedys. (przedtem ciekawe rozmowy teraz nudne a czasami odpowiadam nie na temat i z tego powodu jestem bardzo zmartwiony(wiem co inni o mnie moga wtedy pomyslec), czasami ktos musi do mnie powiedziec cos 2 lub wiecej razy bo ja dalej nie rozumiem). Nawet stypendium socjalne mi nie przysługuje bo moja rodzina ma niby wysokie dochody (chyba ok 700 zl na jedna osobe), rodzina(ojciec lub matka) ma pole są rolnikami, moi rodzice i tak nie maja dochodow z tego pola, ale takie jest prawo (ze naliczaja dochod uzyskany z pola - wystarczy ze ktos chyba posiada powyzej jednego hektara). Pozatym prowadza działalność gospodarczą i mają wysokie koszty ze sprzetem, paliwem przez to musimy oszczedzac na wszystkim czym sie da, jeszcze dochodza do tego koszty wypadku(transport uszkodzonego samochodu, leczenie, leczenie mojego ojca (jest tez chory) itp.). Jeszcze do tego dochodza koszty pobytu w akademiku czy przejazdy pociagami) tak ok 1,5 moze 2 miesiace temu zrezygnowalem z akademika. Dojezdzam tylko pociagiem ze wzgledu na koszty bo czasami koszty pobytu w akademiku przejazdu wynosza 500 zlotych nawet 600 plus jedzenie, czasami koszty naprawy komputera. Może to będziecie uważać za głupie ale jezdze około 130 km na uczelnie. Odszkodowanie mi przysługuje ale dostane go po zakończeniu leczenia bo ubezpieczalnie czesto zanizaja takie koszty a potem jest problem jezeli pojawi sie jakas inna choroba.(nawet czytalem ze komus nie wyplacili bo nie byl w szpitalu tylko w jakims osrodku i to sie nie nazywa leczenie) W tej chwili biore leki psychotropowe (lucetam lub neotropil) i jeszcze jakies inne (na bol na sen do nosa) i jeszcze jakies ale to niewiem nazwy. Mam czasami lewa zrenice oka wieksza niz prawa(po bardzo cieplej kapieli). Czasami jak chce zdazyc na pociag i się spiesze czuje osłabienie i musze gdzies usiasc bo utrace przytomnosc. Mam złe samopoczucie. Jestem często załamany tym wszystkim bo ja dużo włożyłem wysiłku na poprzednich studiach i nie umiem sobie poradzic nawet z prostymi zadaniami. Pamiec ma mi sie ma z czasem poprawic i koncentracja tylko nie wiem jak to bedzie długo trwać. Nie wiem czy cokolwiek teraz w życiu osiągne bo w moje studia duże pieniądze moja rodzina musiała zainwestować a ja z nich nie mam korzyści bo nie potrafie tej wiedzy wykorzystac. Podsumowując w tej chwili jakbym szedł od razu do pracy np. do kopalni to przez te lata już bym miał założoną rodzinę, miałbym samochod. A tak nie mam nic.
Ja czekałem aż ten facet sam od siebie przyjedzie i pomoże mi i będzie żałować tego co zrobiła. Na dzien dzisiejszy załatwiła tylko telefon (trudno go zdobyc bo jest ochrona danych osobowych) i zadzwonił i miał jeszcze przyjechać (tak powiedział ja czekalem dlugo-nie przyjechal) .po rozprawie odwiozl mnie do domu z sadu (ale to juz 5 miesiecy minelo po wypadku) (pierwsza rozprawa i jedyna ja dotad) myslalem ze wtedy cos pomoze, ale jak narazie nic.
Ja w życiu miałem dużo załamań, bólu, nikogo nie chciałem urazić, daje każdemu szansę, byłem przez to lubiany, bo nikogo nie ranilem tak jak to robią inni ludzie. Ja tracę bardzo wiele przez ten wypadek, życie mi się całkowicie załamało. Ta osoba nie będzie miała takich konsekwencji jak ja dla mnie jest to mala kara (narazie bo dawalem tej osobie wiele okazji naprawy swojego bledu). W tej chwili dam jeszcze mu czas i zobaczę.

Teraz mam prośbę do was. Ile mam czasu na złożenie odwołania do sądu (pierwsza rozprawa i narazie jedyna odbyła się 28 marca 2007 roku). Bo jeżeli nie będę widzial, że ta osoba chce mi pomoc to musze zrobic odwołanie do sądu. Lub zadzwonię i bede od niego rzadał bardzo dużo. I proszę o jakiekolwiek rady bo nigdy takich przypadków nie miałem. Zawsze dbałem o zdrowie (hartuje się-zimne prysznice, nie pale itd..)

Ja też chciałem się też dowiedziec jaka to jest osoba. Bo wtej chwili wygląda mi na to że chciała jak naj mniej wydać i wybadac mnie czy mu sprawe cywilna. Bo ja mam prawo pozbawic go wolności i tego się boi. bo raz się zkontaktowal ze mna na poczatku i potem koniec az do sądu.

Wygląda na to że nie zaliczę nawet 1 roku.

Teraz chciałbym zrobić odwołanie - ale to juz bez litości - jezeli sie nie pojawi.
Tytuł: Re: Wypadek komunikacyjny - zmienił moje życie
Wiadomość wysłana przez: joanna1234 w Sierpień 01, 2007, 02:24:54 pm
Witam
Mam na imię Joanna pracuję w firmie VOTUM .
Pomagam osobom poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych.
Jeśli ma pan jakieś pytania postaram się odpowiedzieć na nie .
Proszę o kontakt jrembecka@wp.pl
Pozdrawiam Joanna

[ Dodano: 1 Sierpień 2007, 13:25 ]
Witam
Mam na imię Joanna pracuję w firmie VOTUM .
Pomagam osobom poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych.
Jeśli ma pan jakieś pytania postaram się odpowiedzieć na nie .
Proszę o kontakt jrembecka@wp.pl
Pozdrawiam Joanna